piątek, 2 stycznia 2015

"If I can be with you" 1

W Nowym Jorku mieszkam już tydzień, przyleciałam tutaj z Polski. Dzisiaj idę rozglądać się za jakąś pracą, chcę znaleźć coś co będzie sprawiać mi przyjemność. Moim zdaniem jestem przeciętną 18-latką. Może poza moimi włosami, które są ognisto-rude.  Włosy wyróżniają mnie z tłumu. Jestem bardzo odważna i  to chciałam wyrazić przez kolor swoich włosów. Więc to właśnie ja, dziewczyna , która chce spełniać marzenia. Jakież to banalne, jeśli mi się to nie uda przeżyję chociaż przygodę swojego życia. Spaceruję ruchliwymi ulicami wielkiego miasta w poszukiwaniu ogłoszeń. Zauważyłam ogłoszenie, znany reżyser szuka aktorki do serialu. Myślę, że mogę spróbować. Przesłuchanie odbywa się w jakimś sklepie muzycznym o mało się nie pogubiłam szukając tego sklepiku , ale wreszcie dotarłam. Dlaczego właśnie tu? Szybko znalazłam odpowiedź na to pytanie. Wystarczyło , że przeczytałam informacje o serialu. 'Miał on opowiadać nastolatce , która pracuje w sklepie muzycznym, aż pewnego dnia wszystko się zmienia. Poznaje utalentowanego chłopaka i postanawia pomóc mu w rozkręceniu kariery pisząc mu piosenki. Co z tego wyniknie ?'Sama nie wiem.' Rozejrzałam się... wkoło było pusto... chyba jestem ostatnia. Nagle otworzyły się drzwi i wychylona kobieta krzyknęła 'Następna !'. To chyba o mnie chodzi? Pewnym krokiem weszłam do pokoju...

                                        ...10 minut później...  

... Wyszłam równie pewna siebie. Nie było źle , może się nadam chociaż na statystkę. Po półgodziny znałam już wyniki. Dostałam główną rolę. Nie mogę w to uwierzyć , to nie mogło się stać. Przecież to spełnienie najskrytszych marzeń. Od jutra zaczynamy zdjęcia więc szybko muszę  nauczyć się scenariusza. Postawiłam na spacer do parku w pobliżu. Na świeżym powietrzu zawsze lepiej się uczy. Siadłam na pierwszej ławce i zaczęłam czytać. Byłam tak zafascynowana lekturą , że nie zwracałam uwagi na czas. Gdy w końcu zorientowałam się, że dawno powinnam być w domu, wstałam z ławki i szybkim krokiem chciałam wyjść z parku. Nie zwracając uwagi na to , że weszłam na drogę rowerową szłam dalej. Niespodziewanie z zakrętu wyjechał chłopak na rolkach. Nie widząc szans na ucieczkę rzuciłam się w krzaki, moje włosy zaplątane w gałęzie ,zaplątane, pokołtunione. Nagle poczułam lekki dotyk czyjejś dłoni na ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyła młodego chłopaka o blond włosach w kasku. Spytał , czy wszystko w porządku i pomógł mi wyplątać się z krzaków. To miłe z jego strony , ale to nie zmienia faktu , że przez niego w nich wylądowałam , przynajmniej po części z jego winy. -Nic ci nie jest? Nie wiem, czy wiesz, ale to ścieżka rowerowa?- Uśmiechną się tak słodko.- Zdążyłam zauważyć.- Moja mina przypominała coś na wzór ja wiem lepiej. -Ciekawy kolor włosów.-Czy on mnie podrywa?- Przepraszam , ale się śpieszę.- Już mnie spławiasz? Myślałem , że dasz się zaprosić na lody?- Naprawdę się śpieszę. - Nie bądź taka, przecież muszę cię jakoś przeprosić.- No dobrze.- Chyba zgodziłam się tylko ze względu na jego uśmiech i to jak mnie błagał, żebym spędziła z nim chociaż chwilę. Napisałam do ciotki szybkiego SMSa : "Będę później". Poszliśmy do pobliskiej lodziarni- Podobno sprzedają tu najlepsze lody w mieście.- opowiadał tak słodko, że nie chciałam żeby przerwał.- Jakie chcesz smaki?- Wystarczą cytrynowe.- Odpowiedziałam z uśmiechem.Kiedy wrócił siedliśmy przy stoliku i trochę rozmawialiśmy- Właściwie to skąd jesteś? - Przyjechałam z Polski.- Co sprowadza taką piękną dziewczynę tutaj ? - Chęć spełniania marzeń, poza tym jak chyba wszystkich.- Jednak jesteś inna, taka... WYJĄTKOWA.- To, że mam rude włosy nie czyni mnie wyjątkową.- Nie chodzi tylko o włosy.- To o co ?- O charakter, urodę, inność.-To miłe , ale nie widzę w sobie nic nadzwyczajnego.- Jesteś bardzo odważna i silna.- Chyba za bardzo mi schlebiasz?- I skromna...- Nigdy nie lubiłam kiedy ktoś mnie chwalił , zawsze mnie to peszyło. Nawet nie wiem czemu. Ten chłopak też nie był zwyczajny, był wyjątkowy. Nie spotyka się takich ludzi  codziennie  idąc ulicą.- Będę już wracała. Robi się późno.- Już mnie zostawiasz? Mam nadzieję , że się jeszcze spotkamy.- Wybiegłam z lodziarni i wróciłam do domu. Ciotka nie była zadowolona , ale jak powiedziałam o nowej pracy to o wszystkim zapomniała. Był już wieczór więc zadzwoniłam do mamy. Wszyscy byli szczęśliwi , że mi się udało, ale bardzo tęsknią . Zresztą ja też , ale już niedługo się zobaczymy...
                                                   ... następnego dnia...
Od rana na planie. W nocy nie zmrużyłam oka, cały czas siedziałam nad scenariuszem i myślałam o miłym blondynie. Chyba na dobre utkwił mi w głowie. Widziałam jego piękne czekoladowe oczy i smukłe usta. Gdybym się nie znała pomyślałabym, że się zakochałam. Jednak to niemożliwe , ostatni raz zakochałam się w gimnazjum i przejawiało się to zupełnie inaczej. Nie zdążyłam zjeść śniadania, więc wybrałam się do bufetu.Odeszłam od lady kiedy jakiś debil wpadł na mnie i wylał sok na moje ubrania. Byłam taka wściekła! Jaki idiota, to była moja ulubiona bluzka, a teraz jest cała w soku porzeczkowym. Podniosłam głowę i zobaczyłam znajomą twarz. Od razu poznałam te oczy i uśmiech. Chłopak z parku, ten sam przez którego wpadłam w krzaki, ten sam, który siedział mi całą noc w głowie. Zastanawiało mnie tylko jedno, co  on tu robi? Okazało się, że pracuje na planie. Nie wiem czemu, ale incydent z sokiem zaczął mnie to śmieszyć. Śmiałam się ja głupia, wszyscy się na mnie gapili. Razem ze mną śmiał się blondyn. Staliśmy na środku stołówki i śmialiśmy się. Po chwili oprzytomniałam, nie byłam na niego zła, wręcz przeciwnie. Śmieszyła mnie ta sytuacja. - No proszę kogo ja spotkałem?-Jakie niespodziewanie spotkanie.-Sorry za ten sok nie chciałem.- Nie ma sprawy.-Zachichotałam.- Czekaj , mam gdzieś chusteczki.- Wyciągną małą paczkę.- Dzięki, ale powinnam już iść na plan.- Wzięłam chusteczkę, przetarłam plamę i wyszłam ze stołówki. Na planie czekał już reżyser i menadżerka, brakowało tylko aktora grającego mojego chłopaka. Otworzyły się drzwi i wszedł blondyn z parku , który dziś oblał mnie sokiem. Co? On ma grać mojego chłopaka? Czemu? - To jest właśnie Ross, będzie grał Josha.-Powiedziała menadżerka-A to jest Olivia.- kontynuowała.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Jak dalej potoczą się losy Olivii i Rossa już w następnym opowiadaniu. Zapraszam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz