środa, 22 października 2014

"Pamiętnik Powstańca"

Jestem już tym wszystkim zmęczona . Powstanie miało trwać parę dni , jednak trwa już 2 tygodnie. Powoli zaczynam się zastanawiać , czy to ma jakiś większy sens . Niemcy atakują ze wszystkich stron , zginęły już miliony , nie mamy ludzi do walki , ale się nie poddamy . Do tego wszystkiego jeszcze nie ma go przy mnie , co mu odbiło z tą bronią? A może to i lepiej, w szpitalu jest bezpieczny.                                                                                                                                                       W sztabie byłam razem z moim bratem Bronkiem, i jego kolegami: Jankiem , Władkiem ,jego bratem-Michałem i młodymi, niedoświadczonymi chłopaczkami .Właśnie wracamy do fabryki na Woli, tam przez 2 tygodnie przebywamy . Idziemy ruinami getto, gdy nagle obok mnie przeleciał pocisk. Przestraszyłam się i natychmiast schyliłam. Wzięłam karabin i cisnęłam pociski w małe okienko , z którego wychylało się działo. Na marne. Następnie wkroczyły granaty , ale to też nic nie dało. „Adam”(jeden z chłopaczków) wyrwał się i zestrzelił snajpera. Poszłam razem z „Kawką” po działo . W budynku leżał nieżywy człowiek .Zgarnęliśmy broń .Czuję się przygnębiona , bardzo mi go brakuje . Chciała bym się do niego przytulić i powiedzieć jak bardzo go kocham. Ciągle przypominają mi się jego gęste blond włosy i błękitne oczy, które mają w sobie coś niezwykłego. Uśmiech miał najpiękniejszy. Kiedy tak rozmyślałam przyszła narzeczona mojego brata. Wanda jest sanitariuszką i właśnie wróciła ze szpitala w którym leżał. Chciała ze mną poważnie porozmawiać :                       - Co się stało?           -Michała nie ma w szpitalu. Wyszedł mówiąc , że chce walczyć.           -Jak to wyszedł…?!              Przytuliła mnie mocno do siebie. Byłam w szoku, zaczęłam szlochać. Skoro nie ma go w szpitalu i z nami też nie jest , to gdzie się podział? Gdzie poszedł? Co się z nim dzieje? Resztę dnia przesiedziałam na kupce gruzu. Co chwila ktoś do mnie przychodził , żeby mnie pocieszyć, ale do mnie nic nie docierało. Głupia wojna odebrała mi ukochanego. Czemu to musi być takie niesprawiedliwe? Wieczorem przysiadł się do mnie brat Michała- Władek. On jedyny wiedział co przeżywam: ten strach , niepewność , lęk , obawa i smutek. Powiedział , że muszę wierzyć , że Michał żyje . Byłam tak zmęczona , że usnęłam na ziemi. Rano obudził mnie Bronek krzycząc , że dowódca nas do siebie wzywa. „Krawiec” przekazał nam , że musimy zaatakować więzienie , żeby uzyskać tunel do wycofania się. Przy okazji uwolnimy więźniów żydowskich. Wiedziałam , że muszę się skupić , bo inaczej zawalimy zadanie. Byłam jedną z niewielu dziewczyn , ale dzięki moim zdolnością i braciszkowi zostałam przywódcą plutonu numer 3. Dzień był słoneczny lecz powietrze śmierdziało siarką. Wyruszyliśmy zdobyć więzienia na Gęsiówce. Najpierw zestrzeliliśmy wartownika , a później wywarzyliśmy bramę główną i pokonaliśmy gestapowców. Otworzyliśmy ogromne drzwi i ujrzeliśmy tysiące ludzi w niebieskich pasiakach. Rzucili się na nas z wdzięcznością , podchodzili i przytulali , dziękowali. Następnym miejscem gdzie mieliśmy się zatrzymać było Śródmieście. Niewiadomo, kiedy wokół nas zebrała się grupka ludzi i ciągle ktoś dochodził. Sanitariuszki zaczęły śpiewać , ktoś przygrywał im na gitarze. Ja natomiast siedziałam z boku i tylko się temu przyglądałam. Podszedł do mnie „Adam” miałam wrażenie , że mnie podrywa:                          -Czemu taka piękna kobieta siedzi sama? –Spytał.          – Bo zgubiła swojego żołnierza . – Położyłam mu głowę na ramieniu , a on mnie objął. Czułam , że mogę mu zaufać. Wszystko mu opowiedziałam jak na spowiedzi...          –Dlaczego wszyscy mężczyźni są tacy sami ? – Spytałam.            –Czyli jacy?          –Jak przyjdzie co do czego to nas zostawiają? A może to ze mną jest coś nie tak?             –Jesteś najwspanialszą kobietą jaką znam. – W tym momencie mnie pocałował, po paru sekundach odepchnęłam go. Nie powinniśmy! Przecież ja kocham Michała. Nic nie czuję do Adama. To jest jakaś pomyłka. Odeszłam zostawiając go samego. Chyba za dużo sobie wyobrażał, ale to miłe co o mnie mówił. Podeszłam do Władka, Janka i Bronka omawiali strategię , kiedy samoloty spuściły na Śródmieście bomby. Uciekłam do przejścia między blokami. Po chwili wszystko ucichło , teraz było tylko słychać krzyki. Uświadomiłam sobie , że nie ma Bronka .Krzyczałam , ale nikt nie odpowiadał , dopiero po chwili zauważyłam go leżącego na ziemi przygniecionego ciałem. Pomogłam mu wstać i zajęłam się rannymi. Następnego dnia urządziliśmy zmarłym pogrzeb. Postanowiliśmy zostać na starówce jakiś czas. Mieliśmy zamiar zaatakować fabrykę na Żoliborzu, ale póki co to nasz pluton poszedł po cukier i prowiant. Oprócz nas poszło kilka osób z zewnątrz. Moją uwagę przykuł starszy mężczyzna, miałam wrażenie , że z skądś go znam . Zachowywał się jakoś dziwnie , tak jakby chciał żeby go złapali. Kiedy już wracaliśmy w przejściu przeszkodziło nam dwóch Niemców . Musieliśmy przejść pojedynczo i ostrożnie. Na końcu szedł ten podejrzany mężczyzna , nie pomyliłam się był zdrajcą. Kiedy jeden z naszych chciał go złapać cisną w niego pocisk. Chłopiec , który zginą był synem dowódcy. Jeszcze nigdy nie widziałam „Krawca” w takim stanie, domyślałam się co przeżywa. Przysiadłam pod drzewem i wyjęłam z kieszeni kurtki zdjęcie Michała. Nagle wszystkie wspólne chwile powróciły. Zapatrzyłam się w jego piękne niebieskie oczy. Wyobraziłam sobie, że jesteśmy szczęśliwi , że się kochamy .Jesteśmy na łące ,biegnę do niego, niebo jest zachmurzone , najwyraźniej będzie padać , ale to nic , obejmuje mnie. Deszcz zmoczył moje włosy . Patrzymy na siebie , a deszcz pada coraz mocniej , aż w końcu nasze usta spotykają się . Właśnie o tym marzyłam od zawsze o pocałunku w strugach deszczu. Ktoś pomyśli banalne , ale wyjątkowe. Niestety to tylko sen, czas wrócić do rzeczywistości. Do wojny , do krzyku , do bólu , do lęku. Kiedy byłam z nim to jakoś nie odczuwałam tej wojny , ale kiedy go nie ma to czuję ten ból ojczyzny.                                                 Sierpień minął szubko przez ostatnie dwa miesiące zdobyliśmy czołg i nową siedzibę. Teraz ukrywamy się w ruinach getto. Znaleźliśmy budynek , w którym wcześniej był prawdopodobnie jakiś magazyn. Dalej nie wiem co z Michałem, coraz bardziej zaczynam wątpić w to , że żyje. Coraz częściej o nim myślę . Chcę przerwać to cierpienie! Ostatimi czasy mam coraz mniej sił , jestem wyczerpana , zamyślona. Gdy  pluton idzie na akcje ja zostaje, bo nie dałabym rady nawet podnieść karabinu. Bronek ewidentnie się o mnie martwi i chociaż mi tego nie powiedział to ja to widzę. Dzisiaj postanowiłam zebrać resztki sił i iść razem z plutonem zaatakować siedzibę główną gestapo. Siedziba znajduje się w al. Szucha. Pracują tam najbardziej bezduszni ludzie. Byłam tam nie raz na przesłuchaniach , ale za każdym razem udawało mi się uciec. Szliśmy zniszczonymi ulicami przy których stały pojedyncze budynki (resztę zburzono). Stolica jest doszczętnie zniszczona. Jeszcze niedawno można było zjeść lody w pobliżu stawu, teraz w tym stawie pływają ludzkie szczątki. Całą drogę oglądałam zniszczoną Warszawę i odtwarzałam sobie w głowie jej przedwojenny wygląd. Dopiero po jakimś czasie zorientowałam się , że zbliżamy się do celu. Przed oczami wyłonił mi się potężny budynek , który mieliśmy zdegradować. Najpierw zestrzeliliśmy wartowników i weszliśmy do środka. Ktoś musiał zostać na zewnątrz , żeby ostrzec nas w razie niebezpieczeństwa.  Niszczyliśmy pokój po pokoju w pewnym momencie kula zraniła mnie w brzuch. Usłyszałam komendę odwrót i Bronek wziął mnie na ręce. Zawieźli mnie do szpitala. Przeszłam poważną operację moja rana była głęboka , kula prawie uszkodziła mi wątrobę.  W ten sposób przeminął ostatni tydzień sierpnia. Po operacji nie byłam w stanie nawet wstać z łóżka, więc cały miesiąc spędziła pod opiekom sióstr szpitalnych.                                                                   Jutro mam dostać wypis, tak się cieszę , że mogę wrócić do oddziału. Leże na łóżku i zbieram siły na wielki powrót. Sytuacja na froncie poprawiła się i jesteśmy na dobrej drodze do przepędzenia Niemców. Przyszła do mnie Wandzia i powiedziała , że bombardują szpital. Pomogła mi wstać i zaprowadziła do piwnicy. Dostałam stary koc , pod którym się schowałam. Wanda właśnie wychodziła kiedy do piwnicy weszło dwóch żołnierzy . Zabrali ją . Nie zbyt orientuję się o co chodzi. Słyszę tylko wybuchające bomby i strzały. Gdy dźwięki ucichły postanowiłam wyjść .  Szpital jest całkowicie rozwalony , a przed nim leżą ciała. Jednak nigdzie nie widzie Wandy. Muszę jak najszybciej dostać się do naszego oddziału, tylko jak? Pójdę piechotą przez małe alejki. Pomimo trudności znalazłam swój batalion. Sanitariuszki rzuciły mi się na pomoc .Położyły mnie na polówce i opatrzyły. Wszyscy do mnie podchodzili i pytali o samopoczucie. Najwięcej czasu spędził ze mną Bronek. Przegadaliśmy cały dzień. I tak zleciał pierwszy tydzień września. Na zbieraniu sił , ale przynajmniej już w środowisku , w którym czuje się najlepiej. Bronek nie chce puszczać mnie na większe akcje ,na razie chodzę na patrole. Powstanie nabiera sensu, zwyciężamy na większości frontów. Już pogodziłam się z myślą , że mogę go nie spotkać. Nie daje żadnych oznak życia już drugi miesiąc. Myślę o nim często , ale nie tak jak wcześniej. Właśnie odpoczywam. Palę papierosa leżąc na trawie . W powiaetrzu da się wyczuć jesień ,jest coraz chłodniej. Zaraz idę na patrol, jutro chłopcy idą na jakąś większą akcje. Spróbuje ubłagać Bronka , żeby mnie puścił z nimi. Może się zgodzi. Przez resztę września Polacy bronili Warszawy tak dzielnie , że 3 października osiągnęliśmy zwycięstwo. Wracamy do domu. Cały oddział. Radość z odniesionego zwycięstwa jest ogromna lecz smutek po stracie Michała jeszcze większy. To smutne , że nie możemy przeżywać zwycięstwa wspólnie. Przechodzimy właśnie obok siedziby gestapo , gdy zza muru wyłania się dobrze znajoma mi osoba. Tak to był on. To mój Michał. Upuściłam karabin na ziemię i rzuciłam się na niego. Jednak żyje , jest tutaj , ze mną.                                          -Obiecaj , że już nigdy mnie nie zostawisz.              -Obiecuje , ale ja tylko chciałem walczyć w powstaniu i poznałem człowieka, który był dowódcą głównego sztabu powstańczego. Pracowałem przy radiostacji. To dzięki mnie Amerykanie dowiedzieli się o powstaniu.  Ale przez ten cały czas myślałem o tobie i o tym jak bardzo cię kocham.           

1 komentarz: