Minął tydzień jak mieszkam w LA. Zaczynam poznawać to miasto i tutejszych ludzi. Z Rossem jesteśmy całkiem blisko, myślę że mogę go nazwać przyjacielem. Okazało się, że świetnie się dogadujemy i rozumiemy. Właściwie to oprócz niego i ekipy z planu filmowego nie znam za wielu osób. Właściwie to nikogo nie znam. Mam wrażenie , że czas poznać kogoś nowego. Mój dzień wygląda bardzo zwyczajnie, wstaję, jem śniadanie , wychodzę, pracuję , idziemy z Rossem na miasto i wracam do domu. Brakuje mi czasu dla siebie, chwila odpoczynku, może zamiast iść gdzieś z Rossem pójdę gdzieś sama? Zakupy, tak zakupy będą świetne.Spojrzałam na zegarek, jak zaraz nie wyjdę to będę zupełnie spóźniona. Słyszę tupot na schodach , to ciotka.-Jak chcesz to mogę cię podwieźć.-zadeklarowała-Nie poradzę sobie.-Przecież jesteś już prawie spóźniona. Wsiadaj do auta.-Właśnie dlatego moja ciocia jest najlepsza. Wzięłam kanapkę w rękę , drugą chwyciłam torbę i pobiegłam do garażu. Lubię jak ciotka podwozi mnie na plan, może dlatego , że ma super samochód. Podjechałam pod "studio"(sklep muzyczny, w którym nagrywaliśmy), tam oczywiście czekał na mnie mój ulubiony blondasek. Wprowadził mnie do środka, gdzie czekał na nas scenarzysta. Do południa nagrywaliśmy, potem mieliśmy przerwę. Nie chciałam jeść stołówkowej papki więc Ross zaproponował fast food obok. Zwykle nie jadam fast foodów , ale nie mogłam się oprzeć jego towarzystwu . O dziwo jedzenie, które dostaliśmy było smaczne. Miałam wrażenie, że Ross chce powiedzieć mi coś ważnego, ale nie potrafi. Byłam skrępowana. -Ładną mamy pogodę.Może byśmy się gdzieś przeszli, wiesz po pracy? -zapytał.-Szczerze miałam inne plany.-Szkoda, bo mogło być miło -chyba oszalałam, bo postanowiłam zmienić swoje zamiary. -Skoro tak mówisz, to chyba nie mogę odmówić. -To świetnie! -Tak słodko się uśmiecha. -To gdzie chcesz mnie zabrać ?-To niespodzianka, mam nadzieję że ci się spodoba.-Nie mogę się doczekać co to będzie.-Jeszcze chwilę rozmawialiśmy, po czym wróciliśmy na plan. Dzisiejszy dzień nie był trudny. Wcześnie skończyliśmy zdjęcia i nadszedł czas na "niespodziankę". Jestem ciekawa co mógł wymyślić ten głupek? -To co idziemy?-Zapytał podając mi kurtkę i torbę.-Tak. Chyba jestem gotowa.-Najpierw szliśmy przez park,potem między dzielnicami, aż zobaczyłam wielką polanę. Szliśmy , a trawy muskały delikatnie moje nogi. Zobaczyłam koszyk pełen smakołyków na kraciastym kocu. Więc przygotował piknik? Nie wpadła bym na to, tym bardziej, że miejsce było niezwykle czarujące. Koc rozłożony był pod wielką gruszą , chyba jedyną na polanie. O drzewo oparta była gitara, wiedziałam że umie grać, bo robi to na planie.Nawet jest dobry , nigdy nie słyszałam , żeby ktoś tak oryginalnie grał na gitarze. -Jesteśmy.-wskazał na koc.- Nikt jeszcze nie zaprosił mnie na piknik , w dodatku w takim toczeniu.-Chciałem byś oryginalny.-Miejsce robi wrażenie . Jak w scenie romantycznej z filmu.- Można by tu nagrać jutrzejszą scenę z serialu?- Tak to świetny pomysł!Trzeba tylko powiedzieć o tym reżyserowi.-Już to sobie wyobrażam. Siedzimy tak jak teraz, myślimy nad nową piosenką...- Patrzymy na siebie i wtedy pojawia się " to coś"...- Biorę gitarę i...- W tym momencie zaczął mi śpiewać, to było takie słodkie. Nie spodziewałam się, Naprawdę świetnie gra.- Jeśli myślisz, że piknik to jedyne co wymyśliłem to mnie jeszcze nie znasz.- Szliśmy polaną , aż doszliśmy do drogi, gdzie stał niebieski samochód. No postarał się. Ciekawa jestem co jeszcze mu wpadło do głowy? Jechaliśmy jakieś 15 minut , rozmawiając i śmiejąc się. Na miejscu był wielki dom, o co tu chodzi? - Więc tutaj mieszkam, a tam jest dom twojej ciotki.- wskazał na czerwony dach , który wychylał się zza innych domów. Nie była to duża odległość, około 200 metrów. Do domu weszliśmy tylnym wejściem. Wchodząc zauważyłam basen.Kiedyś brałam udział w zawodach pływackich i zajęłam pierwsze miejsce. Weszliśmy do środka. W środku było zwyczajnie, dom
miał dwa piętra, strych, piwnicę i garaż. Ross przedstawił mnie rodzinie, jego mama była bardzo sympatyczna i miła. Lecz najlepsze było jeszcze przed mną . W salonie czekało na mnie trzech braci i siostra. Nie mówił mi , że ma rodzeństwo. Zostałam przywitana bardzo ciepło. Postanowiliśmy się lepiej poznać , więc siedliśmy w salonie i rozmawialiśmy. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy o moim nowym znajomym, na przykład , że razem z rodzeństwem i przyjacielem, którego niestety z nami nie było mają zespół. Siedzieliśmy do wieczora, było tak świetnie, że nie patrząc na czas wróciłam do domu o 22.15. Ciotka była wściekła, ale ja nigdy nie zapomnę tego dnia.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
miał dwa piętra, strych, piwnicę i garaż. Ross przedstawił mnie rodzinie, jego mama była bardzo sympatyczna i miła. Lecz najlepsze było jeszcze przed mną . W salonie czekało na mnie trzech braci i siostra. Nie mówił mi , że ma rodzeństwo. Zostałam przywitana bardzo ciepło. Postanowiliśmy się lepiej poznać , więc siedliśmy w salonie i rozmawialiśmy. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy o moim nowym znajomym, na przykład , że razem z rodzeństwem i przyjacielem, którego niestety z nami nie było mają zespół. Siedzieliśmy do wieczora, było tak świetnie, że nie patrząc na czas wróciłam do domu o 22.15. Ciotka była wściekła, ale ja nigdy nie zapomnę tego dnia.

Słabo z interpunkcją i są błędy językowe. Więcej nie wyczaiłam, bo przeczytałam tylko 4 linijki. :')
OdpowiedzUsuń